Podejrzana Astra od handlarza

Posted on Posted in Okazje od handlarza

Przestrzegam przed tym autem!   

   Do sprzedania mam rewelacyjną Astrę H z 2008 roku. Auto z silnikiem 1,6 benzyna. Salon polska, bezwypadkowa… e, nie… czekaj… powypadkowa, bo polakierowałem dwa zderzaki i dwa ranty błotników! Auto było zmasakrowane przez śmiercionośne kamyki i piasek. Samochód uczestniczył też w kilku karambolach parkingowych, skutkujących powstaniem rys na narożnikach i w innych miejscach tychże zderzaków. Nie wiem nic o ofiarach śmiertelnych, ale z całą pewnością Astra spowodowała śmierć tysięcy komarów, muszek i innych owadów. Aż strach do niej wsiadać.

   Przebieg – dramat. Aż 194 tysiące kilometrów. To aż o 194 tysiące za dużo. Najbardziej podejrzane w tym samochodzie jest to, że przyjemnie się nim jedzie, że silnik cicho i miękko pracuje, wydech nie pierdzi, sprzęgło działa lekko i tak jak powinno. Wsiadasz i nawet jak nie lubisz Astry H, to w tej czujesz się fajnie. Wszystko jest tak, jak powinno. Wyczuwam tu zabieg handlarski – pewnie po 3 miesiącach odpadną koła, a z całą pewnością po takim czasie już się nie będzie dobrze jeździło. A jeśli nie odpadną te koła, to może chociaż lakier ze zderzaków? Pewnie w stodole sprejem malowane…

Klimatyzacja działa, ale być może niebawem się zepsuje. Żarówki świecą, też nie wiadomo ile jeszcze poświecą… a H7 tanie nie są. H7? Zaraz, zaraz… to nie ma ksenonów? Bleee!!!

Hamulce – wiadomo, kiedyś będą klocki do wymiany. Nie ważne kiedy, ale będą.

Najgorsze, że trzeba rozrząd wymienić. To już eliminuje ten samochód z kręgu zainteresowań. Trzeba będzie kupić tam, gdzie sprzedawca zapewni, że nie trzeba zmieniać.

A nawet jakby wszystko było OK, to i tak to nie jest Kosmo, czy jakieś Titanium, Hajlajn, tylko zwykły Endżoj.

Nie, nie ma sensu. A zakryte tablice sugerują jakieś wady ukryte.

Na koniec cena. Ta powala!  No chyba, że rocznik bieżący…

5 thoughts on “Podejrzana Astra od handlarza

    1. Jeśli żenujące, to przecież nikt nie każe tu klikać. Nawet zachęcam do niewchodzenia. Ja np. nie lubię GW, a że masochistą nie jestem, to po prostu tam nie wchodzę. Nieprzychylnych komentarzy nie cenzuruję. Nie publikuję obraźliwych i zawierających reklamy. Twój komentarz został opublikowany w nocy, bo nie był obraźliwy, ale po prostu nie za bardzo go rozumiem.
      P.S. Tak, ten blog jest stronniczy. Blog kulinarny też będzie stronniczy, ponieważ piszący może nie lubić klusek na parze i napisać o tym wielkimi literami.

      Idiotów nigdy nie robię ze sprzedających, tylko z kupujących i poszukujących aut, którzy m.in.
      – myślą, że ryska, pęcherz, czy malowany element w starym aucie, to dzieło szatana
      – myślą, że każdy handlarz, to diabeł i oszust
      itd.

      Ten blog JEST STRONNICZY I BĘDZIE. Powtarzam – po co się męczyć. Wystarczy nie klikać.
      Życzę miłej niedzieli

    2. a mi się podoba. Tak jak cały ten blog i stronniczość. Ogólnie to nie czytam raczej blogów które mi się nie podobają. Nie rozumiem po co takie czytać i pisać nieprzychylne komentarze… Po co sobie zatruwać życie?

  1. Genualnie opisujesz swoje samochody i obnażasz zabobony związane z tą działalnocią. Myślę, że nie muszę cię przekonywać, ale proszę nigdy nie zmieniaj podejscia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.