Okazje od handlarza

Jedyny taki od handlarza – Hyundai Coupe z małym przebiegiem i „śpachlą”

Często pytacie o auta, które mam do sprzedania – dzisiaj napiszę parę słów o koreańskim „sportowym bolidzie” z silnikiem 1,6.

W poprzednim zdaniu dało się wyczuć delikatną kpinę, bo cóż to za auto coupe z silnikiem 1,6? Motor nie wyrywa asfaltu (nawet 2,7 V6 jest mułowaty, szczerze powiedziawszy). Miałem wiele różnych wersji Hyundaia Coupe, ale ten z całą pewnością jest w najlepszym stanie. Samochód ma na liczniku tylko 97 tys.km. i jestem nawet skłonny uwierzyć, że te cyferki są bliskie prawdy.

Środek jest prawie jak nowy, auto jest niewytłuczone – prowadzi się rewelacyjnie. Nie działa szyba pasażera i pilot do centralnego (z kluczyka centralny zamek reaguje normalnie).
Klimatyzacja działa, kamera cofania z Aliexpress razi w oczy, skutecznie utrudniając to, w czym ma pomagać.

Hyundai ma lakier oryginalny na kilku elementach (w tym najważniejsze – maska i dach), szyby fabryczne. Ja osobiście zleciłem lakierowanie drzwi lewych i tylnego błotnika ze względu na początki korozji, zderzaka przedniego z powodu otarć parkingowych. Poprzedni właściciel miał przygodę z prawej strony.

Nie ma na nadwoziu żadnej korozji, aczkolwiek każdy nabywca koreańskiego auta powinien sobie porządnie zakonserwować podwozie.

Pisząc obiektywnie – auto jest ładne i mogę je z czystym sumieniem polecić.  Ja polecam, ale przed zakupem przestrzega Człowiek Pustyni, który w niedzielę wpadł jak burza i oglądanie zaczął od groźnie brzmiącego, z arabskim akcentem: „ci pan powie cio tu było jobione, ci siam mam zaciąć siukać?”
Potem już było tylko gorzej. Po otwarciu wnęki koła zapasowego palcem pokazał mi to

i skoczył na mnie, że „to auto jeśt psiegniłe, ciałe psiegniłe!”. Zasugerowałem mu, by nie kpił sobie, bo to żadna korozja, więc Gniewny Człowiek Pustyni wyciągnął swój miernik i potwierdził nim to, co mówiłem jego żonie przez telefon (a bardzo dokładnie opisałem auto). Zaczął mi, wykrzykując jak do wielbłąda przed zbliżającą się burzą piaskową warczeć, czy ja wiem „cio to jeśt śpachla?!”
„Śpachlę”, to on widział wszędzie. Zaczął po mnie drzeć gębę i ze swoim arabskim akcentem wykrzykiwać, że on „siuka orginału, jego ciórka ma jeśdzić beśpiećnym autem!”. Czepiał się nawet do wskazań 150 mikrometrów!
Pytam więc, po cholerę przyjechał? Mieli 300 km, więc szczególnie dokładnie opisałem jego żonie auto, nawet wyolbrzymiając wady i wiadomo było, że tu nie ma wszędzie oryginału.


Jej i córce Hyundai się bardzo podobał (bo auto faktycznie jest super). Kobieta na boku wyjaśniła mi z zakłopotaniem, że jestem jedynym sprzedającym, który przez telefon powiedział całą prawdę o aucie, że samochód jest faktycznie śliczny, tylko „mąż chce… czarny, a nie srebrny”.


Przepraszając więc bardzo miłe panie, odmówiłem jazdy próbnej, stwierdzając że szkoda mi, niestety, czasu i paliwa, bo jazda próbna nie zmieni nic, poza stanem benzyny w zbiorniku.
Pojechali więc dalej szukać nowego

Auto polecam – ma w kilku miejscach „śpachlę”, bo nikt po przytarciu tylnego błotnika nie tnie i nie wstawia całego, nowego elementu w nastoletnim aucie wartym tyle, ile ta naprawa by kosztowała. Powłoka lakiernicza jest bardzo ładna!

Cena 10900 do negocjacji

4 thoughts on “Jedyny taki od handlarza – Hyundai Coupe z małym przebiegiem i „śpachlą”

  1. Mam tego hundaja (tylko wersję 2.0), kupiłem go chyba przy okazji wczesnych objawów kryzysu wieku średniego i nie wiem do kogo adresowany jest ten produkt. Pali jak smok, w trasie jest głośny, do miasta za duży. Chyba tylko fajnie wygląda.

    1. Moim zdaniem jest to auto dla ludzi w przedziale wiekowym 20-30. Wtedy ważny jest wygląd 🙂 Walory użytkowe zaczynają mieć znaczenie później.

      Pod względem użytkowym auto jest trochę bez sensu.

Pozostaw odpowiedź dominik Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.