Teksty subiektywne

Diagnoza „lekarza od aut” – jak nie kupić dobrego samochodu

   Całe „przedstawienie” trwało około trzy godziny, ale postaram się opisać je możliwie krótko.

żródło: http://tuning.im/nissan-micra-k12/nissan-micra-k12-tuning-2/

   Mam sprawną Micrę K12 do sprzedania. To oczywiście to nie ta z rozlazłymi kołami ze zdjęcia powyżej. Moja nie jest zepsuta 😉   Auto jeździ bardzo fajnie, używamy go do jazdy „wokół komina”. Jest mechanicznie bez zarzutu – sprawdzany był na „upierdliwej” SKP przez diagnostę i mechanika i nikt nie miał żadnych uwag. Ja Micrą zrobiłem kilkaset kilometrów po okolicy, a że znam się troszkę na autach, mogę stwierdzić tyle, że jeździ się nią świetnie. Nawet klima chłodzi…
   Auto kupiłem z usterką, której nikt nie mógł zdiagnozować – świecił check engine i wyskakiwał błąd od nastawnika zmiennych faz. Mechanik wymienił zawór nastawnika, ale błąd pozostał. Silnik pracował idealnie, a jedynym objawem usterki, był niekasowalny check. Przy okazji poszukiwań wykluczono wyciągnięcie łańcucha rozrządu (parametry fabryczne), usterkę koła zmiennych faz, brak styku na przewodach itp.
Dobry elektronik przez przypadek wykrył problem. Okazało się, że zawór zmiennych faz spalił jakiś tranzystorek (czy coś) w sterowniku silnika.
Sama usterka banalna, naprawa prosta, ale żeby to wykryć, trzeba było wydać dużo kasy i stracić tyle samo czasu.

-Tato, dlaczego jak tyle osób przyjeżdża oglądać auto, to nigdy go nie kupują?

Faktycznie, przyjechało pięć osób. Pierwsze podejście trwało prawie dwie godziny. Oglądano każdy centymetr kwadratowy Micry, macano i dotykano pęknięty lakier na zderzaku, wykonano dwie jazdy próbne… Wszystko było na tak, ale oglądający postanowili się jeszcze z decyzją „przespać”.

Na drugi dzień przyjechali znowu, tym razem w czteroosobowym składzie i zapytali, czy mogą pojechać autem do mechanika. Warsztat, który wybrali, był w miejscowości oddalonej ode mnie o jakieś 15 kilometrów, więc dałem im kluczyli i powiedziałem, żeby sobie sami pojechali sprawdzić Nissana.

Za około godzinę wrócili, wysiedli z auta z grobowymi minami, minami ludzi prawie oszukanych (nie wiem jak wygląda taka mina, ale domyślam się, że pewnie tak wygląda) i starsza kobieta zaczęła:
– Lekarz od aut stwierdził, że w samochodzie zepsuta jest skrzynia biegów, wymienić trzeba łańcuch rozrządu oraz jedno łożysko w kole. W związku z tym my tego auta nie chcemy.
Starałem się nie dać po sobie poznać, że zagotowałem, więc spokojnie odpowiedziałem, że nie zgadzam się z ani jedną z tych tez i są to, delikatnie rzecz ujmując, bzdury z palca wyssane. Zarówno skrzynia biegów, rozrząd, jak i łożyska w kołach są w jak najlepszej kondycji.
Kobieta odpaliła do mnie, że dla niej diagnoza „lekarza od aut” jest niestety bardziej wiarygodna niż moje zapewnienia i oddała mi kluczyk.

Pierwszy raz w historii, kazałem oglądającemu zapłacić za wypalone paliwo i natychmiast pożegnałem wycieczkę.

Z jednej strony trafiło mnie, że pojeździli sobie autem, wypalili mi benzynę, by pod „z dupy” powodem zrezygnować z dobrego auta. Z drugiej strony trochę mi ich szkoda – znaleźli jakiegoś patałacha mechanika – „lekarza od aut” i nie kupili dobrego samochodu, bo im naopowiadał pierdołów (może już kombinował na czym ich skroić po zakupie?)

Umieram ze śmiechu, gdy przypomina mi się patetyczne określenie „lekarz od aut”. Choć myślę, że w tym przypadku może to być akurat trafne  – ten „doktór” pewnie leczy tak, jak większość jego kolegów pracujących w czystych fartuchach w warsztacie NFZ Spółka bez odpowiedzialności.

Jeździmy więc Micrą, ale boimy się, że w każdej chwili może się rozpaść. Nic na to nie wskazuje, ale widocznie to bomba zegarowa z cichym mechanizmem (różnicowym).

P.S.

Niebawem wszyscy będziemy musieli rejestrować samochody w terminie 30 dni od momentu zakupu, bądź wwozu do kraju. Zbycie będzie trzeba również zgłaszać w wydziale komunikacji. Kara od 200, do 1000zł. Przepisy dotyczyć będą również sprzedawców samochodów.
Bardzo mądre posunięcie rządzących!  W 2020 roku (jak tylko to przejdzie) będę w wydziale komunikacji około 300 razy. Każda wizyta zajmie kilka godzin, bo urzędy będą totalnie sparaliżowane. Przy okazji na kilka tygodni zablokowany zostanie nam towar (na miękkim dowodzie niestety nie można zbyć auta)
W każdym przypadku niezdążenia w terminie z naprawą (czasem czas oczekiwania na blacharza, lakiernika zajmuje ponad miesiąc) dostaniemy karę, bo nie ma możliwości zarejestrowania pojazdu uszkodzonego, bez badania technicznego. Super! Już się  cieszę na samą myśl, co nas wszystkich czeka. Panie w wydziałach komunikacji też są szczęśliwe na myśl, że tyle będzie się od stycznia tam działo…

 

   Nasze społeczeństwo słynie z wykorzystywania luk i omijania przepisów. Dlaczego? Właśnie dlatego, że w zetknięciu z ustawowym debilizmem trzeba jakoś żyć i nie zwariować. Ciekawe jak będziemy te przepisy obchodzić. Chyba lepiej będzie zapłacić karę (pod warunkiem, że starosta nałoży najniższą…)

P.S. 2

Odpowiedź na pytania z poprzedniego wpisu. Źle założony pasek alternatora (w tym przypadku koło kompresora klimy jest na 6 rowków, a pozostałe koła na 5) sprawił, że pasek nie szedł osiowo, strzępił się i podwinął się pod obudowę rozrządu. Następnie „wszedł” pod pasek rozrządu. Później było już tylko gorzej. W Scenikach 1,6 trzeba być czujnym i rozważnie wybierać „lekarzy od aut”.

3 thoughts on “Diagnoza „lekarza od aut” – jak nie kupić dobrego samochodu

  1. bo nie ma możliwości zarejestrowania pojazdu uszkodzonego, bez badania technicznego

    To ciekawe, bo ja ostatnio sciagalem fure z usa i dostalem miekki dowod bez badania technicznego.

    1. rejestracja czasowa w celu wykonania badania technicznego. Czerwone blachy, które ważne są przez 30 dni i po zrobieniu przeglądu wracasz do WK rejestrować z przeglądem 🙂

  2. Bo jeszcze nie weszly te przepisy. Przeczytaj co kolega Dominik napisal, od stycznia!
    A no czasami tak jest, że lekarz zupełnie przypadkiem ma auto do sprzedania, a ciąg dalszy znasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.