Teksty subiektywne

Krótki przegląd tygodnia

Kończy się tydzień, więc chciałem wrzucić kilka z tyłka wziętych przemyśleń.

 

  1. Wystaw Audi A4- będziesz miał zlot krajowego debilstwa, luz na dyferencjale i skopany kawał niedzieli. – Jedziemy na szutry?
    – Nie, bo luz…
    – Ale na podporze, czy… ?
    – Niestety… luz na dyferencjale….
       Ta diagnoza, rzekłbym ten wyrok, to fragment rozmowy w trakcie jazdy próbnej dwóch „oblatywaczy” quattro. Zapragnęli oni zabrać komuś godzinę życia w niedzielę. Na szczęście nie ja ich obsługiwałem, ponieważ byłem już zagotowany po pierwszych czarodziejach oglądających B6 w godzinach porannych. Ja tylko, na wezwanie, przyniosłem klucz nr 10, rozkręciłem im osłony w celach sekcyjno-badawczych i zapytałem, czy mam zdemontować głowicę, żeby sobie tłoki też przejrzeli. Zapytałem cholernie miłym tonem i poszedłem. Wspólnik został, by służyć pomocą w poszukiwaniu problemu…
       Ci ludzie mieli w sobie wiele z „Menażkowca„, a dokładnie – smutne gęby, menażki przewieszone przez ramiona i pragnienie znalezienia nieistniejącej usterki. Kolega relacjonował mi, że kiedy już sobie powkładali endoskopy w każdą dziurę, kiedy już zakończyli przegląd profili zamkniętych, zapytali czy mogą odbyć jazdę próbną (żeby wyjeździć paliwo). Wspólnik oczywiście się zgodził, tyle że kazał im najpierw poskręcać z powrotem, to co rozkręcili. W trakcie jazdy testowej panowie zdiagnozowali wyimaginowany luz na dyferencjale, w związku z czym nie pojechali na jakieś „SZUTRY”. Ja bym im k*rwa szutrów dał!!! Dobrze, że z nimi nie jechałem, bo byłby to ten pierwszy raz, kiedy kazałbym komuś się zatrzymać, wysiąść i dalej zapie*alać z buta pod auto którym przyjechał.
       Kolega ze smutnymi nie dyskutował. Poza luzem na dyferencjale zgodził się również ze stwierdzeniem, że jest podobny do Tytusa, Romka i Atomka razem wziętych, nie negował też teorii,  jakoby ziemia była płaska i podparta na sześciu krokodylach, a Lucky Luke był matką braci Daltonów.
       
        Za to poprzedni magicy przyjechali tej niedzieli rano, oglądali auto przez półtorej godziny. Na jeździe próbnej, po dwustu metrach, kierujący dostał ode mnie stanowcze pouczenie, że nie życzę sobie sportowej jazdy i przeciągania na zimnym silniku. Chyba mnie nie polubił, bo zaproponował mi później (myślę, że w ramach zemsty za ochrzan) cenę 3 tysiące niższą od wywoławczej. Nasze spotkanie po tej propozycji szybko dobiegło końca.
       Ten samochód przyciąga ludzi, których nie darzę sympatią.Wiele wskazuje też na to, że kiedy moja cierpliwość się skończy, zmienię w tym Audi rozrząd, wystawię je 3 tysiące drożej i mam jak znalazł fajne quattro na zimę… W końcu Beskidy 2. Idzie zima – kupujemy wszystko, co ma 4X4   
       
       Ostatnio trafił mi się też Golf 1,9 ATD z „cztery motionem”. Jak już naprawię silnik i przestanę zauważać te lampy z przodu, to sprawdzę, czy ma „luz na dyferencjale”… A raczej jak duży ma ten luz.

     

    3. Wspomnienie o Astrze i Hyundaiu Coupe 1,6

       Beznadziejna Astra H, z któregoś z ostatnich wpisów, była tak beznadziejna, że pierwsi oglądający ją kupili. Była też tak perfekcyjnie zapicowana, że do niczego się nie przyczepili… A innemu dzwoniącemu miałem zrobić dokładne zdjęcie fotela kierowcy. Pan chciał mieć pewność, że nie nosi śladów użytkowania. Zrobiłem, ale że nie ma sensu mu go wysyłać, bo za późno, to wklejam tu. Żeby nie było, że na marne zużywałem mój chiński telefon. Oto fotel (niezwykle ciekawa sprawa). 

       Super ładny Hyundai Coupe 1,6 LPG nie cieszył się zainteresowaniem, aż  pojechał sobie w końcu do nowego właściciela. Bardzo mało było telefonów, a jak już ktoś zadzwonił i usłyszał, że handel, to szybko kończył rozmowę. Dziwię, że auto w tak dobrym stanie nie mogło znaleźć nabywcy przez dwa miesiące…

     

    4. Po co był tekst o żelazkowym handlu obwoźnym?

       Tekst napisany po to, by każdego sprzedającego swój pojazd przestrzec przed wyjeżdżaniem gdziekolwiek w celu pokazania auta. Ma być u siebie i koniec! Jak nie, to jesteście na przegranej pozycji. „Kupujący” nie musi wtedy wkładać żadnego wysiłku ze swojej strony. On sobie łaskawie wyjdzie, popatrzy i powie, że się jeszcze zastanowi… A wy tracicie czas i pieniądze. Jak ja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.