Okazje od handlarza

Ogłoszenie z odstraszaczem. Civic za trzy i pół koła.

Ogłosiłem Hondę z LPG za 3499 na olx.

Oto treść, poniżej link

Proszę najpierw przeczytać ze zrozumieniem CAŁY opis.

Dzień dobry (lub dobry wieczór – jeśli ktoś czyta wieczorem),
do sprzedania mam prześliczną, trzymaną w garażu pod kocem i prawie nieużywaną… oj, to nie o tym aucie…
Do sprzedania mam Hondę Civic z instalacją gazową.

Na wstępie daty:
– reduktor gazu wymieniony w 2015 roku
– butla gazowa wymieniona w 2014 roku (ważność do 2024)
– rozrząd wymieniony w 2015 roku przy 258 tys.km.
– OC do 23 marca
– PT do 16 lutego

Teraz zalety:
– auto jeździ i jeździ TANIO – 100 km za 18 zł.
– rozrząd zmieniony 30 tys.km. temu
– auto hamuje
– auto skręca
– silnik pracuje bardzo fajnie
– zawieszenia nie słychać
– do auta mam 4 opony letnie (bardzo ładne) i 3 zimowe Barum (jedna została uszkodzona przez najechanie na gwoździa i kilkusetmetrowy przejazd bez powietrza)
– na liczniku jest tylko 196 tys.km. bo licznik został zmieniony, ale sąsiadowi można powiedzieć, że „nawet dwustu jeszcze nie ma”.

Teraz wady
Jest to auto za 3500 zł, a co można kupić za taką kwotę? Bardzo ładne Cinquecento (jeśli takie jeszcze występują), w miarę ładne Seicento, zajeżdżonego na śmierć Golfa, czy Megane, pogniłe nad zderzakiem tylnym Clio II itd. albo właśnie taką Hondę z gazem.

Ktoś jej kiedyś poprawiał tylne błotniki (tam gdzie te auta gniją) i, co prawda nie ma zgnilizny, ale wyszło mu to tak sobie. Poza tym są jakieś ryski i inne mankamenty estetyczne.
Estetyką się nie jeździ. Tym, którzy szukają „perełki” za cenę miesięcznej emerytury górniczej, mówię na starcie „dziękuję”. Jest to auto, które dowiezie TANIO do pracy, do szkoły itp, ale na podjazd z szykiem pod kościół w niedzielę nadaje się średnio.

Tyle w temacie Hondy – chcesz tanie, niedziurawe i technicznie niezniszczalne „jeździdło” zapraszam 😉
Masz do wydania 3 tysiące i wielkie wymagania estetyczne – kup sobie reprodukcję Van Gogha, a nie szukaj auta. Albo dołóż 80 tys i pędź do Kemagu- jest jakaś promocja na nowe Civiki.

 

 

 

Jak zawsze dzwonią pierwsi „obdzwaniacze”. Telefon numer jeden:

– Czy autko ma z zewnątrz jakieś większe rysy?
Korki wybite. 

Kolejny telefon:

– Czy to auto było bite? 
– Mi ono nic nie zrobiło. Ja go nie biłem- odpowiadam.
– To czy zgodzi się pan na pomiar grubości lakieru?
– A ma pan miernik wyskalowany w centymetrach?
– Nie rozumiem…
– No właśnie, ja też nie rozumiem, ale nie zgodzę się na pomiar.
– To znaczy, że ma pan coś do ukrycia?
– Tak, wady… yyyy…. ukryte!
Wybita przeciążeniówka i wszystkie fazy.

Co trzeba napisać w ogłoszeniu, żeby odwalili się kretyni? Dlaczego ludzie (jeden i drugi telefon, to ludzie z głosu brzmiący młodo) nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem dwudziestu zdań?
Zawsze będę zadawał sobie te pytania i nigdy nie uzyskam na nie odpowiedzi.

Miłego dnia.

P.S. Telefon z teraz. Wnerwiony głos (starszy niż poprzednie):

– Pan to pisząc ogłoszenie chcesz ludzi obrazić, czy pan chcesz auto sprzedać?
– A, pana to akurat chciałem obrazić! Do widzenia.

 

Link do OLX

 

 

13 thoughts on “Ogłoszenie z odstraszaczem. Civic za trzy i pół koła.

  1. Bardzo lubię czytać Twojego bloga, wydaje się, że jesteś w porządku gościem ale czasami wychodzi z Ciebie buc.
    Ja rozumiem, że jak handlujesz samochodami to sprzedając takiego taniego grata nie chce Ci się bawić w zbyt duże zaangażowanie. Otóż jak ktoś szuka tak taniego auta, pewnie nie śmierdzi groszem. Szuka taniego bo nie ma hajsu na droższe albo po prostu potrzebuje taniego wozidła w jakimś celu. Dla mnie nie jest niczym dziwnym sprawdzenie miernikiem grubości lakieru powłoki nawet na starym tanim gracie. Gdybym kupował takiego grata na dojechanie też bym go sprawdził. Wiadomo nie można oczekiwać, że auto nie było nigdy nie malowane ale już to czy nie jest ulepem zrobionym ze szpachli i pianki montażowej.
    „chcesz ludzi obrazić, czy pan chcesz auto sprzedać?”
    dobrze Ci powiedział 🙂
    Niedawno potrzebowałem na szybko kupić tanie wozidło dla pracowników. Wymagania proste- tanio, 5 drzwi, benzyna na tyle spore żeby zmieściło się 5ciu nieuczonych mężów na dojazd do pracy. Wśród sprzedających natknąłem się na takich ćwoków, chamów i buraków, że na prawdę nie spodziewałem się, że tacy ludzie istnieją. Niestety najgorsi byli handlarze sprzedający np. zmęczonego Golfa III z reichu. Zamiast powiedzieć cokolwiek uczciwego zaczynali mnie wyzywać, że chcę coś spytać. Po takich tekstach na prawdę człowieka szlag trafia. Serio mówienie, że nowe są w salonie to robienie z siebie debila.

  2. Niestety mam podobne spostrzeżenia, co komentujący powyżej. Już nie pierwszy raz. Jesteś w tych rozmowach bardzo nieuprzejmy, żeby nie powiedzieć chamski. Może dla Ciebie to tylko 3,5 tys., dla kogoś innego aż 3,5 tys. Co w tym dziwnego, że ludzie chcą wiedzieć jak najwięcej o aucie? Że pytają o wypadkową przeszłość? Czy że chcą pomierzyć auto miernikiem lakieru? Jesteś sprzedawcą i powinieneś im to umożliwić. Nie wiem, w czym masz problem. Nawet jeśli chodzi o – relatywnie – tani samochód.

  3. Hahaha, prawidłowo bo ci którzy mają takie roszczeniowe podejście i tak auta nie kupią. Jak się kupuje auto za 3 koła to się sprawdza czy podłoga jeszcze jest i czy auto nie zostawia. 4 śladów a nie fisiuje z miernikami.

  4. Jak ktoś ma pojęcie, to nie będzie się wyglupial z miernikiem lakieru przy aucie za 3tys zl, obojętnie ile ma pieniędzy… A jak ktoś nie ma pojęcia, to zbiera dalej albo jeździ komunikacja miejska.

  5. I tak i nie. Czasami występuje zmęczenie ludźmi z auto świata, naczytają się tam głupot, że sprzedają ludzie cuda i że nalezy dokładnie wszystko sprawdzać no to chcą sprawdzić. Inna rzecz, że nawet nie potrafią takiego miernika obsługiwać. Ale co tam, se pomierzy 😉
    Niestety wśród handlarzy występuje zmęczenie i czasami są takie właśnie odpowiedzi (też uważam, że gburowate na maxa), ale każdy może być zmęczony głupimi pytaniami.

  6. Zgadzam się, że na pewno jest dużo ludzi którzy przesadzają, naczytają się i wariują.
    W każdej branży tak jest, że trafi się klient któremu ma się ochotę dać w pysk. Problem w tym, że w branży obrotu używanymi samochodami jest bardzo dużo sprzedających którym to klient ma ochotę dać w mordę.
    Na prawdę wydaje mi się, że takie odzywki są zwyczajnie chamskie i człowiekowi który uważa się, że jest na jakimś poziomie nie wypada być takim bucem i jeszcze się tym chwalić.
    Piszesz jaka to fałszywa i krzywdząca jest opinia o handlarzach. Ona nie wzięła się znikąd a swoim traktowaniem potencjalnych klientów idealnie się w nią wpasowujesz
    Kupowałem w życiu dużo rzeczy. Strasznie nie trawię ludzi którzy oceniają po budżecie (baaardzo często mylnie). Raz kupowałem golfa za 5 koła albo busa do wożenia gruzu innym razem BMW za kilkanaście razy więcej. Nie widzę powodu żebym w pierwszym wypadku miał być traktowany jak śmieć a w drugim po prostu normalnie.

  7. Ale tu wcale nie chodzi o to żeby być grzecznym, nie można być chamem, a to zupełnie co innego jest.
    I właśnie w tym rzecz, że należy traktować ludzi z szacunkiem, nawet jeśli oglądacz sam na ten szacunek nie zasługuje i nie ma tu znaczenia za jaką sumę jest auto. Z góry zakładasz, że ktoś kto szuka auta za 3k jest prostakiem i należy mu nawciskać?

  8. Jeżeli oglądacz na szacunek nie zasługuje, nie widzę powodu, żeby dać mu prezent, bo zwykle taki oglądacz chce wejść od razu na głowę i wdeptać w ziemię.

  9. Facet ale dlaczego nie zasługuje? Dlatego, że chce kupić tanią furę. Tylko kupujący za minimum 25kzl zasługują na szacunek? Pewnie, jak ktoś jest chamem od początku rozmowy to zasługuje na odpowiednie potraktowanie. To nie usprawiedliwia bycia chamem wobec normalnego klienta. Mi stan wizualny przy takim aucie byłby zupełnie obojętny ALE doskonale rozumiem, że ktoś kto musi szukać auta w takim budżecie niekoniecznie chce żeby było całe porysowane, z purchlami, pękającą szpachlą i Armagedonem we wnętrzu. Znajomy kupił dla córki na prawdę bardzo ładną mało zgniłą Micrę z faltdachem i małym przebiegiem za 3,5kzł. Da się. Jak szukał też zależało mu, żebyś było tanio i dobrze, również wizualnie. Też ścierał się z tabunami sprzedających buraków.

    1. @zz – nie wiem, dlaczego nie zasługuje. Odpisałem @iron64 na jego sugestię, że nie zasługuje, nie wnikałem w szczegóły. Ja generalnie samochodów i w ogóle niczego nie sprzedaję. Denerwuje mnie sam fakt, że klient przychodzi z założeniem, że jestem oszustem i żeby mnie oszukać i chyba to powoduje brak szacunku, bo przecież te pytania są zadawane w celu zbicia ceny. Jeden jedyny raz sprzedawałem samochód – Tico za tysionc. To klient chciał dać 900 i bak do pełna.

  10. A ja w pełni rozumiem autora ogłoszenia. Ci z 3000pln pod pachą to większości rozczeniowi laicy. Kuriozalne pytania, wymagania jak przy cenie z jednym zerem więcej na końcu i podejście do transakcji jak do kupna co najmniej Porsche (te wszystkie teksty typu „Nie no nie rób se Pan jaj” , „bądźmy poważni” itd. w reakcji na wyszukany sokolim okiem gram rdzy). Reagowanie alergią na tego typu „klijętów” to nie jest bycie bucem, ale odruch zdrowego człowieka na smutną konieczność obcowania z debilem nieobeznanym z tematem i rżnącym zarazem alfę i omegę.
    Najczęściej to właśnie (sorry za dosłowność) rodzaj wsiowego cepa, co w końcu dozbierał do tych 3 tysięcy a jako że sąsiad ma passata za 30tyś.zł. to cep też zapragnął automobilu i teraz dumnie szuka opieprzając wszystkich którzy chcą mu wcisnąć padlinę, bo przecież za 3000 to można mieć w pełni sprawny i elegancki samochód.
    Całkiem niedawno stałem przed wyborem co robić z w miarę ładnie utrzymanym ale zmęczonym samochodem. Przebieg prawie pół miliona i ogólnie już nie pierwsza młodość. Instalacja gazowa z nową butlą (starej wyszła homologacja), auto na chodzie, sprawne i choć bez rewelacji to ostatnio z konieczności musiało pojeździć trochę po Polsce i zniosło to bez problemu. Po namyśle oddałem na złom bo zaproponowana cena była niewiele niższa od tej którą uzyskałbym że sprzedaży, a ulga z oszczędzenia sobie dialogów z cepami, komediowych oględzin, wymagań – zamieniona na 1-minutową tranzakcję, wypłatę gotówki i miłe samopoczucie przez resztę dnia, niezmącone żadnymi telefonami że „Ku… buraku, co mi sprzedałeś???” – BEZCENNA!!!!

  11. No cóż. Ja kiedyś kupiłem Golfa 3 GT. Dzięki sprawdzeniu miernikiem wiedziałem, że był bity i szpachlowany na tylnych narożnikach, że w paru miejscach był malowany ale np. dach był oryginalny. Dzięki temu wiedziałem, że auto nie było składane. Przynajmniej konstrukcyjnie. Bo co do wyposażenia, to wątpliwości mam do dziś 😉

    No ale właśnie z tego powodu sprawdzanie miernikiem nawet grata może mieć sens, dla własnej świadomości co się ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.