Teksty subiektywne

Lancer 2,0 TDI, o… przepraszam DiD

   Kupiłem niedawno taki oto piękny samochód japoński, napędzany  zaprojektowanym zapewne (ha ha ha) w Kraju Kwitnącej Wiśni doskonałym, bezawaryjnym, dopracowanym pod każdym względem silnikiem 2,0 DiD 140 KM. Auto sprawnie się rozpędza, pali niewiele i dziwnym trafem brzmi tak samo, jak A3 8P sąsiada.

  

   Po dwóch dniach prania i czyszczenia (był „troszkę” zabrudzony w każdym miejscu), zrobiło się z tego bardzo przyzwoite auto. Wymieniłem cały zestaw hamulców z tyłu, jakieś łączniki stabilizatorów, aktualnie naprawia się klimatyzacja (nie sama – w warsztacie).
Po wyczyszczeniu przejechałem nim już kilkaset kilometrów i mogę powiedzieć, że fajnie jeździ.
  
  Fabryczne audio Rockford Fosgate gra znośnie – znalazłem jakąś starą płytę Moonspell i muszę przyznać, że głośniki i subwoofer wyrabiają się lepiej przy ostrzejszej muzyce, niż przy sieczce z  list przebojów dla gimnazjalistów (sorry – siódmoklasistów).

  

   Dzięki plastikowym spojlerom, dokładkom na progach itp. samochód wygląda ciekawie i lekko niczym Rudy 102. Ale bez nich byłby trochę nijaki.

 

 

Jak się komuś podoba i dysponuje ktoś kwotą około 18 tys. zł. – polecam.

6 thoughts on “Lancer 2,0 TDI, o… przepraszam DiD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.