Teksty subiektywne

GTI na środkach nasennych

Powiększa mi się ilość starych trupów spod znaku VW. Najdłużej posiadanym jest oczywiście Scirocco z 87 roku, ale ostatnio w przypływie nie wiem czego, kupiłem Golfa III GTI Edition.

 

Dlaczego to wziąłem, skoro żaden to jangtajmer, a tak ogólnie samochód się nie kojarzy najlepiej?

Bo mi się spodobał. Jest bardzo ładny w środku – rzekłbym nawet super, jest ładny z zewnątrz (chodzi mi o stan, a nie o subiektywne doznania estetyczne).

Klima już została uruchomiona (nowa chłodnica, jakieś inne pierdoły za 700 zł) i 800 gramów czynnika mrozi wnętrze…

Zostało mi jeszcze do zrobienia kilka rzeczy (m.in. uszczelnienie silnika, przegub, poduszka silnika, wyspawanie ubytków w podłodze) i będę się woził w wiejskim… a sorry, w wielkim stylu.

 

A mówiąc (pisząc) serio, to rozumiem fenomen tych aut – wsiadasz do dwudziestoletniego Golfa i … przyjemnie się takim autem jedzie. Wszystko jest na swoim miejscu, prowadzi się przynajmniej jak golf IV lub V. Tylko gdzie tu GTI?

 

Szkoda, że z tyłka wzięty motor 2,0 8V jest równie dynamiczny jak clio II 1,2 z dziurą w tłoku. Przyspiesza podobnie 😉 Cała ta „GTI-owatość” w tym modelu gdzieś się zgubiła na etapie projektu i produkcji. Nigdy jej nie było…

Jak go ogarnę do końca, będzie to ładny egzemplarz, który jednak z Gran Turismo ma tyle wspólnego, co ja z bystrością.

2 thoughts on “GTI na środkach nasennych

  1. E, no, nie gadaj. 2.0 8V ma 112 KM, w lekkim gulfie trzy daje radę, ino klimę wyłącz 😉 No chyba że silnik zabity, to inna inszość. Ziom mój ma paska B5 z tym silnikiem, ino w leniuchu, daje całkiem radę, więc w Twojej konfiguracji powinien wyrywać kamyki z asfaltu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.