Teksty subiektywne

Szrot od zaufanej osoby z ASO

– To auto poleciła mi zaufana osoba. Wierzę jej, nie panu.

   Takimi słowami podsumowała moje spostrzeżenia na temat Opla właścicielka, gdy oglądałem jej samochód. Nie będę wchodził w szczegóły jaki to model itp. Pisząc w skrócie – pojechałem obejrzeć pewne auto, które przodem wjechało w ogromną kałużę na drodze, powstałą w czasie burzy. Rzeczoznawca ubezpieczeniowy stwierdził, że silnik pociągnął wodę przez filtr.


Sprzedający (mąż wcześniej wspomnianej pani) zapewnił mnie telefonicznie, że auto nie pływało, że zgasło pośrodku kałuży, więc pomyślałem, że warto. Przekonał mnie do samochodu (na etapie rozmowy telefonicznej) bardzo niski przebieg (znaleźć dziesięcioletni taki model ze stanem licznika poniżej 100 tys.km. jest raczej trudno), pełna, przejrzysta historia, oryginalny lakier i brak wcześniejszych przygód. Postanowiłem, że obejrzę Opla i jeśli silnik będzie faktycznie uszkodzony, a auto rzeczywiście nie pływało, wyremontujemy motor od podstaw, bo takie bezwypadkowe auto uda się dobrze sprzedać.
Cena pojazdu została co do grosza ustalona już na etapie rozmowy telefonicznej. Negocjacja nie wchodziła w grę – męska decyzja – jeśli wszystko będzie OK na miejscu, wypłacamy kasę, ładujemy auto i spadamy.

   Jeszcze mała dygresja. Opel został kupiony ponad rok temu u jednego z dilerów marki, jako auto używane. Zakup pewnie nie był okazyjny jeśli chodzi o cenę, ale w ASO przecież super samochody używane sprzedają. Drogie – pewne!

   Przybyliśmy na miejsce, przywitaliśmy się i zabraliśmy się do oglądania „poleconej przez zaufaną osobę” perełki. Po przyłożeniu miernika do powierzchni tylnego błotnika  na wyświetlaczu pokazało się 200 mikrometrów, tylna prawa część dachu, wynik 400, pozostałe elementy blacharskie około 200. Odłożyłem miernik i zacząłem przyglądać się powierzchni lakieru „na oko”. Przy czarnym kolorze łatwo można dojrzeć wszelkie skazy. Tutaj nie trzeba było sokolego wzroku, by zauważyć „zapadniętą” szpachlę i ślady po papierze ściernym pod lakierem.

   Właściciele przyglądali się naszej pracy, a kiedy stwierdziłem, że samochód był cały lakierowany i miejscami szpachlowany, pani kilkakrotnie dała mi do zrozumienia wprost, że jestem kłamcą i chcę ich oszukać. Pierwszy przytyk puściłem mimo uszu, za drugim razem zaproponowałem kobiecie zakład o dowolną kwotę i weryfikację mojej opinii przez biegłego. Przy kolejnym nazwaniu mnie kłamcą (wprost, bez peryfraz), grzecznie (ale ostatkiem sił grzecznościowych) stwierdziłem, że nie odkupimy tego Opla tylko z powodu nieoryginalnej powłoki lakierniczej. Poleciłem lepiej dobierać zaufane osoby, pożegnaliśmy się i pojechaliśmy w cholerę

 

   Gdyby cena nie była z góry ustalona (bez możliwości negocjacji), właścicielka mogłaby pomyśleć sobie, że handlarz wciska jej kit. Kiedyś już KIT (dosłownie) wcisnęli jej handlarze w garniturach, wyrabiający targety w autoryzowanym salonie sprzedaży, ale to „ZAUFANI LUDZIE”. Nie takie ch#je jak my 😉
W tym przypadku nie było nawet sensu kombinować, bo nic nie wpływało już na wysokość ceny. Sprzedający mieli ofertę od ubezpieczyciela i chcieli dostać przysłowiową „stówę” więcej. Na zdrowy rozum – po co więc miałbym jej opowiadać głupoty?

   Pracowałem kiedyś, w autoryzowanym salonie pewnej marki, uwielbianej przez nasz naród. Nie będę tutaj zdradzał, że to był VW. Sprzedawałem używane, oczywiście. To było wspaniałe uczucie, kiedy przychodzili do mnie klienci i darzyli mnie PEŁNYM ZAUFANIEM. Zaufaniem ślepym można rzec. Takim ludziom, oczywiście po wstępnej analizie ich „upierdliwości”, da się sprzedać każde dziadostwo. A jak im potem sąsiad powie, że kupili „utoczone”, to się na niego obrażą i uznają, że sąsiad z zazdrości tak pier@oli, bo go sukces innych boli. A jak im kiedyś, przy sprzedaży handlarz powie to samo co sąsiad, wyplują handlarzowi w pysk, że jest kłamcą.

Grunt, to mieć ZAUFANYCH doradców 😉

 

Miłego weekendu

 

 

One thought on “Szrot od zaufanej osoby z ASO

  1. Wygląda na to, że powinieneś sprzedawać auto w garniturze, zamiast w japonkach i szortach,jak przystało na 30st. Garnitur zawsze budzi respekt i poszanowanie. Nikt Ci wtedy niczego nie zarzuci 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.