Okazje od handlarzaTeksty subiektywne

Tysiąc kilometrów trzycylindrową Micrą

Jak zapewne niektórzy w Was widzieli na Fb, wczoraj kupiłem w Niemczech Nissana Micrę z 2011 roku. Jak zapewne niektórzy czytali, silnik auta to ogromna, trzycylindrowa jednostka 1,2L rozwijająca całe 80KM mocy.

 

Pomyślałem, że napiszę kilka zdań na temat auta, które w długiej trasie bardzo mnie zaskoczyło.

Spalanie

Micrę kupiłem z prawie pustym zbiornikiem (raczej to nie dziwi). W Niemczech zatankowałem „do pełna” 40 litrów benzyny i dojechałem bez problemu do granicy, gdzie wskaźnik pokazywał jeszcze połowę stanu. Po sześciuset kilometrach od startu dolałem 19 litrów (wskazanie na desce po tankowaniu- 3/4 zbiornika). Następnie przejechałem jeszcze prawie 400 km i w baku zostało paliwa na … ponad 250 km. Komputer pokładowy przez większość czasu pokazywał mi zużycie na poziomie 4,5 l/100km. Jechałem autostradą z prędkością między 100, a 120km/h. Między Legnicą, a Żywcem bardzo wiało, ja też trochę przyspieszyłem (spać mi się już chciało) i spalanie na komputerze skoczyło do 4,7 l/100.
Reasumując – odcinek 980km pokonałem na ilości mniejszej niż 50 litrów benzyny.

 

 

Komfort

Jaki może być komfort w małym miejskim aucie? Wbrew pozorom wcale nie najgorszy. Kierowca nie męczy się, siedzi w miarę wygodnie. Fotel reguluje się w pozycji pionowej, posiada on podłokietnik (wąski i niewygodny jak w C3, ale jest). 600 km jednym ciągiem, przejechałem bez bólu kręgosłupa. Klimatyzacja automatyczna działa „w tle”, czyli ustawiasz temperaturę i zapominasz o istnieniu regulacji.
Zimno w plecy? Fotele są podgrzewane. W radiu fabrycznym (ma ekran dotykowy) wypadałoby zaktualizować mapy (nie ma np. drogi ekspresowej Bielsko- Żywiec), ale przydatną funkcją jest możliwość połączenia przez Bluetooth i słuchania muzyki z telefonu w głośnikach samochodowych. O zestawie głośnomówiącym nie muszę oczywiście wspominać. Jest i działa. Są też czujniki parkowania.

 

 

Osiągi

1,2 80KM i trzy „garnki”, to nie rajdówka. Jedzie za to przyzwoicie, nie trzęsie się zbyt mocno na wolnych obrotach, a zaraz po ruszeniu nie mamy już wrażenia, że pod maską brakuje jednego cylindra. Jazda w zakresie prędkości 100-120 jest całkiem przyjemna, da się wyprzedzić lewym pasem autostrady ciężarówkę, ale trzeba obserwować w lusterkach przed manewrem, czy nie zbliża się rozpędzone BMW. Z tą mocą mu nie uciekniemy 😉

Wygląd

O gustach się nie rozmawia. Dla mnie ta Micra jest strasznie nijaka i zaprojektowana bez polotu. Jeśli K11 dawno temu mogła się podobać, K12 w pewnym sensie szokowała wyłupiastymi reflektorami i krągłościami, to K13 jest… niezauważalna.
Ja tego nie mogę mówić, bo chcę sprzedać 😉
Tak więc, oficjalne stanowisko brzmi- stylistyka K13 niezwykle mnie urzeka. Jest to bardzo ładnie i fajnie i awangardowo zaprojektowane nadwozie, które w połączeniu z bardzo ładnie i fajnie i awangardowo zaprojektowanym podwoziem, daje nam bardzo… a, nie dam rady…
Jedyne, co mogę powiedzieć, to że po zmroku deska rozdzielcza wygląda ciekawie (jak w aucie trochę wyższej klasy), a wnętrze w jasnym kolorze jest o niebo ładniejsze niż szaro- czarne.

 

Podsumowanie

Auto niepozorne, wygodne i bardzo przyjemne do jazdy krótkodystansowej, ale daje też radę bez problemu na kilkusetkilometrowych odcinkach. Dla niespieszących się i oszczędnych – rewelacja.

4 thoughts on “Tysiąc kilometrów trzycylindrową Micrą

  1. potwierdzam te informacje 🙂 dopiero co wróciłem z Krety gdzie użytkowałem dokładne ten model, ale chyba w trzycylindrowym 1,0 jeżeli się nie mylę. Zrobiłem równo 1000km po stromiznach (80% wyspy to góry, a żeby dojechać nad morze musiałem się wspinać autem na przełęcz 1200 metrów) jeździłem dość oszczędnie bo benzyna po 1,7 euro za litr 😉 i zużyłem równe 55 litrów. Oszczędny jest. Poza tym spoko. Taki, że niczym nie porywa i niczym nie irytuje. Wszystko ma na swoim miejscu, klasyka gatunku. Poza tym kawał chłopa jestem i nie było mi ciasno 😉

Pozostaw odpowiedź Piotr Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.