Teksty subiektywne

Weekendowy mix – wymagania za 1700 zł, pospawane BMW i inne

Dobry wieczór, a jak ktoś czyta w dzień, to dzień dobry. Na wstępie chcę zaznaczyć, że w pierwszej części tekstu będę używał brzydkich wyrazów. Jeśli ktoś nie lubi, to bardzo przepraszam, ale nie znajduję w swym językowo-ekspresywnym ubóstwie innego ujścia dla negatywnych emocji, kotłujących się we mnie w opisywanym przypadku 😉

W przydługawym wpisiku będzie o tym, dlaczego bardzo nie lubię Seicento, a dokładnie kupujących je, pochwalę się Grande Punto vanem, napomknę o niektórych trupach z tego tygodnia (oczywiście tych w klasie jakościowej „A”), będzie też kolejny raz o dużym przebiegu (tym razem w tanim aucie)

Zacznę więc od tego, że nie chcę już kupować żadnych Fiatów Seicento, ewentualnie poza młodymi rocznikami, z symbolicznym przebiegiem, w idealnym stanie blacharskim i lakierniczym, i w niskich cenach. Dlaczego? Bo mam dosyć kupujących te auta.

Mam dwie sztuki „na stanie” i nie mogę się ich pozbyć. Obydwa wzięte jakiś czas temu w rozliczeniu, musiały pojechać na kosmetykę spawalniczo-konserwującą, bo brakowało im ciągłości materiałowej w progach. Pospawane, podrapane, zakonserwowane. Jednego w pełni sprawnego, dwa komplety kół (lato+zima) itp, sprzedałem za 1750 zł. Po dwóch dniach baba, która go kupiła (tak, nie kobieta – baba i chu%!) napisała mi smsa, że sprzedałem jej auto, które gaśnie, nie grzeje i nie da się wrzucić biegu i (tu cytat) „zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego i życiu naszym” i ona mi go zwraca i koniec dyskusji. Zadzwoniłem do niej i poinformowałem ją grzecznie, że jeśli w samochodzie wystąpiły jakiekolwiek problemy, zapraszam ją na drugi dzień do mechanika, który zweryfikuje usterki i zostaną one usunięte. Pani mi dowołała, wyburczała, że zwraca auto i chu#, po czym się rozłączyła i zaczęła w smsach wygrażać mi policją. Sorry, jednak będę klął – niektórzy ludzie są tak pojebani, że brak mi słów. Dalszy rozwój wypadków sprawił, ze pierwszy raz w życiu miałem ochotę komuś zrobić bardzo pod górkę z samochodem. Miałem ochotę uruchomić wszelkie zgodne z prawem procedury reklamacyjne, trwające w cholerę czasu, przewlekane celowo, miałem ochotę (wręcz chciałem) by przyjechała do mnie z policją, strażą miejską, drużyną A, Jasonem Stathamem, łupieżem, kokluszem, ojcem Mateuszem, z kim i czym tylko chce!

Tylko po co? Na tym gównianym aucie, po uzdatnieniu go do jazdy miałem 100 zł marży! Tak, sto złotych! Po odliczeniu vatu od marży, podatku od marży bez vatu i tym podobnych pierdołów, dawało to stratę. Gdyby przyjąć scenariusz, który chciałem wcielić w życie, ta pani oddałaby mnie, być może, do sądu. Traciłbym więc czas, nerwy (choć w tym przypadku miałbym raczej niezły ubaw) i pieniądze. W sądzie wygrałbym z pewnością, ale po co to wszystko?
Nie chce mi się opisywać ze szczegółami – poniżej wrzucę screeny z konwersacji. Tak w skrócie – kazałem jej przywieźć kompletne auto pod wskazany adres, na umówioną godzinę. Napisałem, że samochód wezmę i kasę jej oddam. Czekałem na nią na drugi dzień ponad 30 minut. Nie raczyła nawet napisać, że nie przyjedzie. Zadzwoniłem, nie odebrała i wtedy dopiero odpisała, że jednak nie da rady przyjechać. Szlag człowieka trafia, kiedy ma do czynienia z takimi przypadkami. Nie znajduję słów, by opisać złość, która narasta we mnie, kiedy traktuję drugiego tak, jak powinno się traktować ludzi, a ten (ta) kpi i pluje mi w pysk.

30 minut po umówionym czasie (czekałem na nią specjalnie) zadzwoniłem, by zapytać kiedy będzie. Nie odebrała ode mnie telefonu, natomiast odpisała mi bohatersko.

Jaki finał? Przywiozła i zwróciła SPRAWNE AUTO, bez problemów opisanych w smsach, bo te problemy zostały WYMYŚLONE. Wszystkie były zmyślone i jakakolwiek wizyta u mechanika w celu stwierdzenia czegokolwiek byłaby po prostu stratą czasu i… komedią. W tym Fiacie nie było żadnego ze zgłoszonych  problemów! Żadnego! Ja spodziewałem się jakiejś uszczelki pod głowicą, uszkodzonego sprzęgła i ogólnie najgorszego. A co się okazało? Wielkie NIC! Sprawne auto. Czasem chciałbym być takim skurwielem, jak niektórzy… Ale nie potrafię… Nie chce mi się użerać z debilami, wolę ich jakoś odsiać, zapomnieć, wymazać, a komunikować się  z ludźmi normalnymi.

Drugiego z sejów przyjąłem z powrotem, bo:

  1. Nie świeciła lampa z tyłu i trzeba było podobno ją wymienić (koszt na olx 15 złotych)
  2. Stukało zawieszenie, o czym było mówione przy sprzedaży
  3. Podwozie nie zostało zakonserwowane tak jak powinno być.

A jak powinno być zakonserwowane podwozie w Seicento za 1700? Otóż, tu znowu cytat – ” powinno się zdemontować zawieszenie, zbiornik, wydech i wszystko inne, wypiaskować całość, a następnie dopiero konserwować”.
Się kurwa restaurator zabytków za 1700 znalazł… Ręce opadają…
Zamiast się cieszyć, że dziury ktoś zaspawał PRAWDZIWĄ spawarką i PRAWDZIWYM spawem, a nie spoiwem gazetowo-poliuretanowym i że zrobił to ktoś w miarę OK i estetycznie, to się taki roszczeniowiec rzuca, jakby podrobionego Astona Martina za milion bilionów kupił. Kolejne Seicento wypiaskuję za 3tys.zł, pospawam i zakonserwuję za kolejne 2 tysiące, a następnie sprzedam za 1900 zł. Czysty kurwa biznes. Wygrał pan oryginalną, przyczepianą na agrafkę plakietkę typu Odznaka Kosmity.

I najważniejsza wskazówka dotycząca wszelkich reklamacji  – na starcie zadzwonić trzeba z ROZDARTĄ MORDĄ, zwyzywać sprzedającego od oszustów, po czym poinformować, krzycząc swoim ROZDARTYM RYJEM, że się zwraca towar, POSTRASZYĆ ODPOWIEDNIMI SŁUŻBAMI (najlepiej tymi, które takie sprawy mają w dupie), rozłączyć się i czekać na rozpatrzenie swojej PROŚBY.
To taki nowy typ klienta – Klient Fejsbukowo Świadomy Swych Praw! Cham.

A wystarczy tylko trochę KULTURY cholera jasna 😉 Tak jak napisałem tej babie – prowadzę firmę zajmującą się sprzedażą używanych samochodów i zgodnie z prawem udzielam rękojmi na wszelkie wady ukryte. Taka sprzedaż nie różni się wiele od sprzedaży używanych laptopów, kosiarek, pralek i tak dalej. Sprzęt używany może się zepsuć, może mieć jakieś wady. Wystarczy tylko kulturalnie poinformować o problemie. No chyba, że problemu nie ma, a auto się tylko odwidziało, bo np. trafiło się coś innego już po zakupie i trzeba jakoś transakcję odkręcić. Wtedy walimy z grubej rury, z usterkami z dupy wziętymi i straszymy Sylwestrem Stallone i Hulkiem Hoganem w mundurach!

Dlatego NIE CHCĘ JUŻ WIDZIEĆ Fiatów Seicento, chyba że w stanie kolekcjonersko-konesersko-NIETUZINKOWYM*

* Fajne określenie. Bardzo często spotykam to słowo w wszelkich ogłoszeniach dotyczących sprzedaży aut. I to nie w przypadku ogłoszeń ciekawych, czy mniej ciekawych klasyków. Nietuzinkowy, czyli inaczej niecodzienny, niezwykły może być np. Opel Vectra C w dizlu 2,2, czy Octavia 1,2 TSI… Rzeczywiście, świat zadziwia każdego dnia! No, chyba, że o niezwykłości świadczy, że to jeszcze jest w stanie odjechać o własnych siłach.

Teraz chciałem Wam pokazać ładnego Fiata Grande Punto vana, którego udało mi się kupić i delikatnie przerobić 😉
Plusem auta były: dobry stan techniczny, stosunkowo niski przebieg – 150 tys.km, instalacja LPG i sprawna klimatyzacja.

Tak to wyglądało po zakupie

a tak po odstresowującej dniówce pracy 😉

Ze swojej strony mogę dodać tyle, że zrobiłem tym eks-vanem jakieś 2 tysiące kilometrów, spalał średnio 8 litrów gazu na 100km, nie zepsuł się, nie miał mocy (1,4 8V 78KM tłumaczy wszystko) i kupił go znajomy. Musze przyznać nieskromnie, że fajne mi to wyszło… 😉

Teraz stały punkt programu – duży przebieg= duży problem. Mam Clio II FL z silnikiem 1,2 8V i z nieakceptowalnym, wręcz niewyobrażalnym przebiegiem 256 tys. km. Auto wystawione tanio, bo 4990 do negocjacji. Samochód ładny, bezwypadkowy, bezszpachlowy, bez korozji. Trzyma linię, jest sprawny technicznie i po miesiącu wystawiania, zainteresowanie jest zerowe. Faktyczny przebieg, do zrobienia tylko tzw. obsługa (rozrząd+olej+filtry).
Często mam auta z niskim, prawdziwym przebiegiem i one schodzą ekspresowo, miewam też samochody, co do których nie mam pewności i nie daję głowy, czy stan licznika jest zgodny z rzeczywistością – one też schodzą w bardzo szybkim tempie, nieraz wbrew logice. A stare, tanie auto z „dwójką” z przodu kwitnie i nikt nawet o nie pyta 😉 Och, naiwności…

Kilka tygodni temu wystawiłem, też tanio, wymęczone Clio II 1,5 dci. Auto było brzydkie, ale na liczniku miało 90 tys.km. Dzwoniących informowałem, że to nierealne, bo auto pewnie ma z 200 tysięcy więcej w rzeczywistości. To do nikogo nie trafiało. Nikt mi nie wierzył, nikt nie zwracał uwagi. W kilka godzin od wystawienia ogłoszenia, samochód sprzedałem.  Och, głupoto ludzka…

Teraz, kończąc – jak gdzieś wspomniałem Peugeot 407 w świetle dziennym wygląda rewelacyjnie. Problemy typowe – nie grzeje jedna strona auta, czasem nie otwiera się bagażnik. Samochód super.

Kupiłem też fajnego Tucsona 2,0 z LPG.

oraz odebrałem od blacharzy i lakierników E46, które, jak się okazało, nie jest w kolorze avusblau, tylko topasblau 😉
Nie miało też kawałka progu, wszystkich rantów błotników itp. Drobne, „kosmetyczne” poprawki urosły do kwoty 3 tys.zł. i robi się ciasno. Ale BMW jest teraz śliczne i można je podnosić za próg! Sukces 😉

Tak było po blacharzu (wymienione reparaturki z tyłu, błotnik itp, wszystko zakonserwowane porządnie)

A tak jest po lakierniku (drogim, ale dokładnym)

Warto było, bo zrobiło się z tego ładne auto 🙂 I takie chwile są bardzo fajne – ze spuchniętego potworka robi się super wyglądające auto, z vana – NIETUZINKOWE (ha ha ha) Grande Punto, klient, który kupił k13 mówił mi ostatnio, że jego żona jest zachwycona Micrą. W przyszłym tygodniu dowiozę Superba, Colta, Punto 2012, Splasha, Tiguana, Yarisa i pewnie jeszcze coś…

I dlatego to jest najlepsza robota na świecie 😉

Ciekawe, czy ktoś dotrwał do końca?

41 thoughts on “Weekendowy mix – wymagania za 1700 zł, pospawane BMW i inne

  1. Dotrwałem i trzymam kciuki za sprzedaż sejów. Niech się Pan nie poddaje. Za 5 lat, jak pierwsze z czwórki dzieciaków dobije do 18tki i zrobi prawko, chciałbym kupić mu pierwsze auto u kogoś takiego jak Pan.

  2. Zastanawiam się,jak można na tej e46 jeszcze zarobić? No chyba,że to 330 ix.Sprzedałem ostatnio dość ładną,2001r. 1.8 ale dobrze wyposażoną (klimatronik,tempomat,8 jaśków etc.)za 5tys.

    1. Da się, choć nie będzie to łatwe. Prędzej, czy później przyjdzie ktoś, komu spodoba się kolor i felgi, ktoś szukający polifta bez rdzy i bardzo ładnego…
      Trzeba tylko poczekać. Czasem kilka miesięcy nawet 😉

    1. Po zamontowaniu tylnej kanapy (w moim przypadku z wersji sport, czyli kanapy 2 osobowej) diagnosta zmienia ilość miejsc w specyfikacji technicznej auta. Zależy od ilości zamontowanych pasów bezpieczeństwa.

  3. Dzień dobry!
    Dotrwałem, na! cudnie się czytało!
    Fragment o ojcu Mateuszu – temu panu nagrodę prosz. Czytam zresztą od lat.

    A „do ad temu” – interesuję się wlasnie takimi właśnie „złomkami” do 3 tys. w roli daily drivera. „Bez wkładu” – tj. jeżdżącymi. Oczywista jest, że w tak starym aucie wszystko może się popsuć.
    Natomiast wyznaję pogląd (za Złomnkiem, nie przeczę), że i za 2 tys. można kupić świetny wóz.
    Czyli taki, który jeździ o własnych siłach.

    …a że ostatnio bywam w Bielsku… Czy można gdzieś zobaczyć samochody, które Pan sprzedaje?

    Pozdrawiam!

  4. Super wpis! Też nie jestem w stanie zrozumieć ludzi. Mam wrażenie, że sami się proszą by być oszukiwanymi. Mam do sprzedania swoje prywatne Volvo XC-90 z silnikiem 2.4D. Przebieg jest oryginalny i w tej chwili jest to 270 tys. Technicznie, silnikowo wszystko jest super. Bezwypadkowy, nic nie lakierowane nawet było. Ma jedynie zarysowanie na tylnym błotniku i klapie (to na klapie powstało na skutek ramki od tablicy rejestracyjnej – samochód jest ze Szwajcarii i ktoś miał założoną kwadratową ramkę). Praktycznie zero zainteresowania, nawet nikt nie dzwoni. Podejrzewam, że gdyby nawet realny przebieg był dużo większy, ale na liczniku byłoby poniżej 200 tys. to nie byłoby problemu ze sprzedażą.

    1. Krzysiek.Masz inny problem.Silnik diesla,którego obecnie nie chce kupować nikt,w żadnym aucie.Wierz mi,270tys. to nie jest zaporowa cyferka obecnie.Kolega ,który ma komis od 20 lat,nie ma obecnie na placu ŻADNEGO diesla.No chyba,że miałbyś Passata 1.9 tdi:P też mającego 190tys.km:))

      1. Tu się zgodzę. Obecnie wszyscy unikają diesla. Też mam praktycznie same silniki benzynowe. Jedyne wyjątki – grupa VAG. Tam wszystkie jednostki benzynowe są do bani.

        1. Fakt, nagonka na diesla jest ogromna. Być może to jest przyczyną, nie wiem.
          Ale prawdę mówiąc nie spodziewałbym się, że do tego stopnia może to być problem, że nikt nie chce kupować samochodu z takim silnikiem :). Mimo wszystko – chociaż też wolę benzynowe silniki, w niektórych przypadkach wydaje mi się, że diesel jednak lepiej się sprawuje. I według mnie ten mój samochód jest tego przykładem :).
          No cóż, może kiedyś chętny się znajdzie 🙂

          1. O! Dobre wiadomości o dieslach. Szukam 2.0 HDI 407, choć ten rozdziawiony dziób z czarną japą jest okropny, no ale śliczne 406 to max 2004 niestety i rzadko u nas w dobrym stanie spotykane. Póki co 406 2001 jeździ, ginie w tłumie i nawet pijany złodziej nań nie spojrzy…

  5. A ja wladnie rozgladam sie za dieslem. Lubie diesle i mam w nosie co ludzie o tym sadza. Aktualnie szukam Fiata Croma po fl z automatem. Najchetniej 2.4 ale 1.9 jtd 150km tez moglby byc. Masz Dominiku?

  6. Dotrwałem! Fajnie się bawisz, szczególny szacun za Punto. Nie wiem, czy chcesz na blogu wspominać o interesach, oraz czy parasz się Alfami, ale będę się chciał pozbyć za niedługo mojej 159 1.9jtdm 2006 – na razie 133kkm, ale jeszcze z 20kk zrobię, myślę, że z takim przebiegiem pójdzie od ręki, ale wymaga trochę wkładu finansowego, a szukam w zamian Opla Astra Elite 1.6 136KM. Odnośnie diesla – to chętnie będę wymieniał diesla na diesla, średnio rozumiem tą całą nagonkę, tym bardziej w Polsce, gdzie prąd jest wytwarzany w niewielkim procencie ze źródeł odnawialnych. Wydaje mi się, że dizloki jeszcze nie powiedziały ostatniego zdania i zarówno VAG jak i Volvo wrócą jeszcze do wysokoprężnych jednostek za 5-10 lat. Inżynierowie Mazdy pokazują, że jeszcze nie wszystko zostało wymyślone w kwestii konstrukcji silnika 😉 Jeśli pozwolisz to na wiosnę odezwę się z AR159.
    Pozdrawiam

    1. Przepraszam, co ma prąd wytwarzany w niewielkim % ze źródeł odnawialnych do diesla? Tu nie chodzi o trucie (bo właściciel diesla ma to gdzieś zazwyczaj) Chodzi o to ,że za chwilę w swojej Alfie, zmienisz dwómasę za 3tys. może przy okazji zapcha się DPF i j…bną wtryski.Wyjdzie kolejne 6tys. W Alfach JTD, to akurat bardzo udane jednostki Fiatowskie ale z w/w powodów, ludzie nie chcą diesla,bo są w ogólnym rozrachunku, są droższe w utrzymaniu. Oczywiście pomijam takie „drobnostki”,że już w 2 czy 3 miastach w Polsce, będzie zakaz wjazdu do centrum dieslem (na zachodzie powoli norma) Także, może nie za 5 ale za 10-15 lat,to nowego diesla nie uświadczysz albo będzie miał kolejnych 12 filtrów i innych bzdetów, które po prostu się zjebią.

      Jeszcze taka ciekawostka.W Norwegii, bodajże od 2025 roku, nie kupisz i nie zarejestrujesz….ŻADNEGO spalinowego auta:))

      1. Zgodzę się, z tym, że właściciel ma w dupie trucie, a ja mam dodatkowo w dupie koszty eksploatacji – dla mnie liczy się zasięg 🙂 ale tak, musiałem się przyzwyczaić do korzystania z samochodu wyposażonego w DPF i EGR.
        Wchodzę trochę z aluminiową czapką na głowie, ale dla mnie to jest tylko lobby związanym z OZE (bo tam można było do pewnego momentu trzepać nieziemskie pieniądze), którym poddali się najważniejsi ludzie w UE i teraz sobie plują w brodę, bo LUDZIE dalej, jak już wspomniałeś, mają to w dupie. LUDZIE widzą tylko cenę, markę, przebieg, spalanie, ekran nawigacji i ewentualnie design. Transport ciężki dalej polega na dieslu, i jeszcze długo polegać będzie, mimo tego, że powstały tam też zabawki pokroju Tesli.
        Ad. Norwegia, ciekawe jak sobie poradzą z dotarciem do swoich letniskowych domków rozrzuconych po całym kraju bez ładowania, vide zaopatrzenie każdego domku w taką stację (pewnie sobie poradzą, bo Norwegia to jeden z najbogatszych krajów, ale mimo wszystko będzie się to wiązało z horrendalnymi kosztami i zmianą podejścia do tematu społeczeństwa). Podkreślam, że to wszystko to tylko moje zdanie, które zbudowałem na podstawie obserwacji świata przez krótki czas trwania mojego życia i jest ono subiektywne. Do benzynowych zdownsizowanych turbinek, też wsadzają powoli filtry, tylko Toyota uparcie wsadza swoje wolnossące jednostki i… klient wychodzi na tym najlepiej.

        1. W Norwegii już dawno przerzucili się na auta elektryczne, masz tysiące punktów ładowania, a w tesli zasięg ponad 400km.

      2. Powiedz mi gdzie na zachodzie jest normą zakaz wjazdu diesli? W Niemczech chodzi o spełnienie normy euro to raz, więc nowe diesle mogą wjeżdżać, dwa dotyczy to wyłącznie ścisłych centrów miast, po których już i tak jest utrudnione poruszanie się samochodem i podejrzewam, że w ciągu najbliższych 15 lat zostanie tam wprowadzony całkowity zakaz ruchu dla wszystkich samochodów.

      3. „Jak podaje AutoEvolution, norweski rząd wcale nie ma planu wyłączenia ze sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi do 2025 roku. Nie wiadomo, czy ma go w ogóle. Obecne plany dotyczą jedynie ograniczenia emisji szkodliwych substancji do 2025 roku i zakaz, który wywołał takie zamieszanie, nie jest brany pod uwagę. Owszem, prawdopodobnie pojawił się taki pomysł, a może nawet projekt ustawy (o czym wspomina DN), ale nie został on przyjęty przez wszystkie partie.”
        Tak to jest jak się czyta tylko nagłówki i to jeszcze na spidersweb…
        Myślę, że dalszą dyskusję odpuszczę.

  7. Z mojego doświadczenia wynika raczej, że do pewnej kwoty jednak klienci akceptują nawet 3kę z przodu w przebiegu. Nie mówię o autach za kwotę powyżej 5 tys., bo te, wiadomo, muszą być salonowe i powyżej 190 tys. to dramat :D. Ale do 5 raczej klienci zaczynają już akceptować fakty 🙂

  8. Kolego normalny. W zyciu diesla nie miales a powtarzasz tylko tak otarte slogany jak to ze aut na f sie nie kupuje. I tyle z mojej strony.

    1. Kolego Iron, tak głupio się składa,że w swoim marnym życiu,miałem około 100 aut prywatnych(nie liczę tych na handel – bo handlowałem kiedyś) w tym diesle, co prawda w mniejszości (na szczęście) w tym NOWE z salonu i nie na F, bo VW (szmelc) i Ford (zdecydowanie lepszy)….kutfa a na F 🙂 Pomijam drobnostkę, że jestem właścicielem (dodatkowa działalność) małego warsztatu i mój mechanik, ogarnia te auta na gnojówkę dosyć dobrze. Także tak….mogę nie mieć pojęcia i powielać slogany – spox.

      P/S taka ciekawostka.Właśnie mojemu znajomemu, rozsypał się silnik w mercedesie ,po przebiegu…..38tys.km Tak,wymienili na gwarancji ale jakiś taki niesmak pozostaje,jak wykartkowałeś 250tys. na auto.(nowa E klasa)

  9. Kolego normalny. Komentarze tutaj nie slużą dowartościowaniu siebie samego, to uzyskasz wracając na fb czy innego tfuttera.
    A o dieslach pojecia nie masz żadnego powielasz li tylko i wyłącznie durną reklamę toyoty.
    EOT.

    1. Kolejny błąd szanowny kolegi i znowu pudło.Nie posiadam i nie posiadałem nigdy konta na FB i żadnym innym portalu społecznościowym.Niczym się nie dowartościowuję, bo nie muszę.Jeżdżę (poza busami,sprzedanymi na szczęście) starymi pudłami.I mam wyyebane ,co kto myśli, że takim czy innym samochodem się poruszam.
      Powinienem za to reklamować VW,miałem T5 1.9tdi,co to niezniszczalne.Sam silnik może się rozpadł ale jego osprzęt, na gwarancji….po 7tys. potem po 11tys. przebiegu.Zacne te diesle.Bez odbioru,bo domyślam się, że ty inż. od VW.

  10. Współczuję, ale jednocześnie gratuluję. Uśmiałem się. Świetne.
    Punto po prostu świetne (wiem, bo mam seryjne). Co to za wypasione fotele? Nie wiedziałem, że Fiat takie wkładał do Grande.

  11. Jasne kolego normalny. Jestem inz. VW a szukam Fiata. Super myslenie. Gratuluje, dawno tak komicznego komentarza nie czytalem. Pozdrawiam.

  12. Ja wyłamałem się teraz z ogółu i kupiłem bravo 2 z 460 tys na blacie, nie było to łatwe bo mówiłem że w życiu diesla nie będę miał, ale powiem że zadowolony jestem, zrobiłem : rozrząd, olej, filtry i parę drobiazgów i w 3 miesiące 7 tyś. km.

  13. Ja tam lubie duze przebiegi, mozna taniej kupić fajne auto i nie masz wrazenia, że ktoś, albo ty sam siebie oszukujesz. Ostatni moj zakup to 20 letni hdi z 280kkm. Zajefajny, nawet klima dziala.

Pozostaw odpowiedź Gumofil Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.