Teksty subiektywne

Aż zawory wpadną do miski

 

   Jedziesz, jak co rano, do pracy Grand Scenikiem (nie ma tu akurat nic do rzeczy, że ten twój Scenic jest duży). Wspaniały, ekologiczny jak nie wiem, benzynowo-gazowy silnik 1,6 16V mruczy sobie cichutko, rozczarowując okoliczne czujniki stacji pomiaru zanieczyszczenia powietrza.


   Ty sobie spokojnie mkniesz i zastanawiasz się od kogo dzisiaj dostaniesz tulipana, a kto się postawi i kupi w Żabce wielosztuk Rafaello…

Bo to Dzień Kobiet…

   Nagle motor gaśnie. Staczasz się na pobocze i odruchowo próbujesz zapalić silnik. Jedna próba – jakoś tak dziwnie zastukało i… nic.

  Druga próba – też tak jakoś inaczej. Nie ma „łył, łył, tra ta ta ta”, tylko takie „yyyyyyyyk”.

   No to kolejna szansa – tym razem do skutku! Przez pierwszą minutę słychać takie „trach, puk, trach”, na zmianę z „yyyyk” a potem przez kolejne minuty tylko długie yyyyyyyyk”. Jeszcze raz kręcisz i jeszcze raz, i jeszcze raz. Wszystko to trwa tak długo, a ten grat nie chce odpalić. Całe szczęście, że masz nowy akumulator, bo można tak kręcić i kręcić bez końca… do końca…

   … który nadchodzi, kiedy przeciągłe „yyyyy”, zmieniło się w „zzzzzzz” i… nastaje cisza.

 

Czy trudno odtworzyć ciąg wydarzeń, widząc zamieszczone poniżej zdjęcia? A zaczęło się od niewinnej wymiany alternatora…

 

To był dla niektórych chu*owy Dzień Kobiet!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A handlarz zaciera ręce …

3 thoughts on “Aż zawory wpadną do miski

  1. Człowiek tyle czeka na soczysty wpis, a tu…kapiszon 😞 Ach te balbiny! Jazda przez pół miasta na ręcznym to przy tym pikuś. Albo ta dziwna czerwona kontrolka lampy alladyna, jak na złość nie pojawia się i nie można spełnić życzenia… 🤷🏻‍♂️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.